Słów kilka o jaskini

To był dzień czwarty, a może trzeci…?

Zresztą nieważne- czas szybko leci

Ważne, że gdzieś w okolicy śniadania

Padł pomysł jakiejś jaskini zwiedzania

Nie to, żebym był fanem wilgoci

Zwłaszcza, że trzeba się jeszcze napocić

By do tej dziury w ziemi się dostać

Wycieczka bowiem pieszą ma postać

Ale są plusy- znaczy skład grupy

Ja, Lechu, Sławek

Reszta to… nie wiem

Więc muszę spytać, bo wiedzieć lubię

Kogo mam szukać, jeśli się zgubię

To ustaliłem, wyciągam łapę

Licząc, że ktoś mi w nią wsadzi mapę

Chwila czekania- nie spadła z nieba

I raczej nie spadnie- coś uknuć trzeba

Już wiem, że sam tego nie ogarnę

Trzeba sformować siły specjalne:

Edka i Kocyk uwiodą każdego

Nawet naszego sędziego głównego

I bez przemocy sam mapę oddał

Każdy by się ich urokom poddał

Tak więc ruszamy według rad jego

Ostatnim mostkiem, do Rynku Głównego

Niebieskim szlakiem… lecz- szkoda gadać…

W trakcie „tleningu” zaczęło padać

Więc w strugach deszczu idziemy dalej

Jako, że zimno, tlen się przydaje

Lecz w pewnym momencie zaczynam mieć lęki

Bo słyszę dźwięki wprost z Wiśni ręki

Ale po chwili wraca nadzieja

Wiśnia zmieniła się w Wiśnię-DJ’a

Głośnik ma w ręce, taki nieduży

Lecz w dalszej drodze świetnie nam służy

Tańce i śpiewy, ja cię nie mogę!

Tanecznym krokiem… gubimy drogę…

Mimo, że wcześniej, ledwie chwil parę

Sam Prezes Jacek dał nam namiary

Gdyż się pojawił prosto z „nienacka”

„Wszędzie was dojrzy wzrok orli Jacka”

Coś tak powiedział, kierunek wskazał

Klaksonem zatrąbił i… nie przeszkadzał

Błąd naprawiony, droga właściwa

A wprost przed nami łeb, ogon, grzywa…

Koń jaki jest- każdy sam widzi

Do zdjęć pozować też się nie wstydzi

Więc pełna sesja- brunetki, blondynki

Chude, mniej chude, wysokie, niskie…

Koń pewnie jeszcze zasnąć nie może

Gdy mu się przyśnią… o koński boże!

Ostatnia prosta- już widać wiatę

Lecz lepiej widać jest Supertatę

Który rodzinę z góry prowadzi

Po przywitaniu czas dalej włazić

Wreszcie doszliśmy po drodze długiej

Reszta wycieczki- to w części drugiej

***

Część druga na końcu się pierwszej zaczyna:

Pod wiatą schroniła się cała drużyna

A wszak wszyscy wiemy- czekanie się dłuży

Więc trwa konwersacja, a „tlening” jej służy

Lecz w pewnym momencie zostaje przerwana

Bo inna drużyna się zjawia zdyszana

I się okazuje, że są umówieni

Że wejdą przed nami do dziury tej w ziemi

OK, nie ma sprawy- to urlop, nie praca

I pierwsi ruszają, lecz część wkrótce wraca

Bo zmieści się wielbłąd do igielnego ucha

Lecz nie do jaskini, kto nie zgubił brzucha

Po chwili i kolej na „Orły” przychodzi

Tu nikt się nie lęka, bo smukli i młodzi

Po kasku na głowę, na wszystkich czołówki

Żeby się nie potknąć i nie obić główki

Przewodniczka- dziewczę przecudnej urody

Wprowadza nas na dół, gdzie pełno jest wody

W niej podobno żyją malutkie stworzenia

Krewetki odmiana, lecz nie do jedzenia

Po chwili w część dalszą jaskini pełzniemy

Bo tu nie pasuje mi słowo „idziemy”

Czołówka na daszek opadła mi kasku

Więc lezę „na czuja” i ciut po omacku

Poprawiam latarkę… o mój Boże drogi!

Przede mną skał kupa i Kocyka nogi

Co kurs kolizyjny z mą twarzą obrały

Gwałtowny hamulec… Uff, wciąż jestem cały…

Znów chwila pełzania w przedziwnym układzie

Na plecach, kolanach, a czasem na zadzie

Lecz widać już światło, tym razem od słońca

Czyli się udało dopełznąć do końca

Czas w drogę powrotną, ruszamy „do domu”

Lecz by się nie pozwolić nudzić nikomu

To jednak inaczej, nie tak jak w tę stronę

Po drodze w kościółku zwiedzamy ambonę

I rzecz bardzo ważna: nasz Lechu kochany

W tym samym kościółku wypatrzył organy

Na tego opisu potrzeby przyjmiemy,

Że rozstrojone. I tak zeznajemy

Za kościółkiem schody prowadzą w dół drogi

Na których niejeden połamał juz nogi

Niejeden też pewnie lądował na pysku

Bo podłoże bliskie jest lodowisku

Ostatnia przeszkoda bez strat pokonana

Od teraz nam droga jest już raczej znana

Wracamy w komplecie, choć zmęczeni ciut

 rzec trzeba jasno- opłacił sie trud

Bo prawda jest taka, że w tak zacnym gronie

Można kraść nawet z fotografii konie

Groshek

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *